O potrzebie zmiany

ARAA2013 publikacjaW artykule tym chciałabym się przyjrzeć związkom animacji kultury z antropologią, oraz ich możliwej roli w diagnozowaniu potrzeby zmiany społecznej i jej wytyczaniu.

Animator działa na polu kultury, zaś antropolog spogląda na nią z teoretycznego dystansu. Można powiedzieć, że antropologia stanowi teoretyczne zaplecze animacji kulturowej. Ale pamiętając, że to zaplecze zostało wypracowane dzięki dziesiątkom lat badań całych zastępów badaczy terenowych, którzy stosowali narzędzia jakościowe, takie jak: obserwacja uczestnicząca czy pogłębiony wywiad etnograficzny. To antropologia wprowadziła i spopularyzowała pojęcie „kultury”, którą animacja uczyniła polem swego działania.

Antropologia poczyniła ogromne postępy w ujawnianiu struktur władzy i dominacji, w przedstawianiu tego, na czym polegają relacje i więzi społeczne, położyła podwalinę pod zrozumienie, na czym opiera się i jak funkcjonuje wspólnota lokalna, rzuciła światło na strategie przetrwania i sprawczość wśród społeczności zmarginalizowanych i uważanych powszechnie za bierne i nieprzystosowane, etc.

Antropologia zajmuje się właściwie każdą dziedziną życia ludzkiego, choć nie ma już ambicji totalnego rozpoznania kondycji ludzkiej, czy odkrycia uniwersalnych wzorów rządzących życiem społecznym. W ostatnim czasie, coraz częściej występuje jako krytyka. Clifford Geertz przewrotnie napisał, że celem antropologii jest: „poinstruowanie, rozrywka, praktyczna rada, rozwój moralny oraz odkrywanie naturalnego porządku w ludzkim zachowaniu” (Geertz 2005, s.29). Kultura dla Geertza jest kontekstem wszelkich ludzkich działań. Ramą, w której działania nabierają odpowiedniego znaczenia, i mogą być zgodnie z tym znaczeniem odczytane. Geertz dla przykładu pisze o mrugnięciu okiem, które może być odebrane jako tik, ale równie dobrze jako sygnał – może nieść informacje. Nie wystarczy jednak zauważyć, że to nie jest zwykły tik, a celowe mrugnięcie, trzeba jeszcze właściwie odczytać informację zawartą w tym geście – trzeba być kompetentnym kulturowo by móc funkcjonować w pełni w danym kontekście kulturowym (Geertz 2005). Kontekst jest systemem symboli, które funkcjonują w danej społeczności i są zrozumiałe dla jej członków (niekoniecznie zaś dla kogoś z zewnątrz). Nie wystarczy opanowanie tubylczego języka by zrozumieć ludzi, którzy się nim posługują. Badanie kultury jest dla Geertza odczytaniem znaczenia, jakie ludzie nadają własnym działaniom, w ramach kontekstu kulturowego. Anthony Cohen zamiast o kontekście, pisze o „wspólnotach znaczeń”, a inny słynny antropolog – Michael Herzfeld określa to „zażyłością kulturową”, przez którą trzeba się wedrzeć, by zrozumieć Innego.

Spotkanie z Innym jest tym, co łączy animatora i antropologa/etnografa*. Obydwaj wkraczają do zamkniętej społeczności z zewnątrz i muszą się w niej stosunkowo szybko odnaleźć, choć każdy z nich w nieco innym celu. Jaki cel ma antropologia? Być może, pytanie powinno brzmieć, czy dzisiejsza antropologia potrzebuje wyznaczać sobie jakieś cele, być potrzebna i spełniać wymogi użyteczności. Jako młoda etnografka nieraz zastanawiałam się nad sensem wyjazdów w teren i badań (długotrwałych, uciążliwych i kosztownych), jeśli na podstawie tak zgromadzonej wiedzy, powstają raporty, mniej lub bardziej naukowe, które giną w mrokach archiwów instytutów etnologicznych. Antropolodzy mają prawdopodobnie największe kompetencje, by dokonać właściwego rozpoznania. Ćwiczą się w tym latami, począwszy od pierwszego roku studiów. A jednak ta wiedza rzadko kiedy znajduje możliwość przełożenia na praktykę, a wypracowanie rozwiązań, które byłyby zastosowane profilaktycznie w polityce społecznej czy w edukacji. Antropolog nie musi sam animować, ale może wskazać miejsce i problem, może ten problem dogłębnie zanalizować, co więcej, przedstawić sposób rozumienia i postrzegania tego problemu przez daną społeczność, co jest kluczowe dla stworzenia jakiejś płaszczyzny zrozumienia na linii animator-społeczność lokalna.

Wielu animatorów popełnia grzech kardynalny, próbując narzucać własny ogląd świata oraz swoje recepty na jego poprawę, nie uwzględniając zdania tych, którym chce „pomóc”. Antropolodzy zaś często ignorują problem, gdyż nie mają środków i chęci by go rozwiązać. Nie są też przygotowani do podejmowania tego typu działań. Skutecznie zniechęca też podejrzliwy stosunek kadry wykładowców do antropologii stosowanej, brak wzorców do naśladowania, oraz pobrzmiewające w uczelnianych korytarzach echa modernistycznych teorii nakazujących obiektywność, opacznie rozumianą jako trzymanie się z boku, rozgraniczanie podmiot-przedmiot badania itp. Mimo, że wielu z moich kolegów i koleżanek jest wrażliwych na problemy ludzi, którzy nas karmią, goszczą i odkrywają przed nami swoje życie, często czujemy się bezradni i osamotnieni w próbach podejmowania działań. Z drugiej strony mamy animatorów, którzy często narzucają swoją pomoc i dziwią się, jeśli potencjalni beneficjenci nie chcą z niej skorzystać. Albo, co gorsza, korzystają z niej i nic dla siebie pozytywnego nie wynoszą. Czy można zaradzić tego typu sytuacjom łącząc doświadczenie i wiedzę antropologiczną z umiejętnościami oraz zaangażowaniem animatorów? Jak mogłaby wyglądać ich współpraca?

Antropolodzy nauczyli się, że zamiast informatorów mają do czynienia z rozmówcami. Wykonali duży wysiłek by uwrażliwić siebie na budowanie relacji równorzędnych, unikać hierarchii i dominacji (także na polu słownym, symbolicznym). Animatorzy powinni zaś traktować ludzi, do których kierują swoje działania, jako partnerów przemian, a nie tylko ich odbiorców. Powinni zaangażować się w angażowanie innych.

Animacja kultury to przede wszystkim działania/inicjatywy oddolne, dokonywane poza ośrodkami władzy, a często i wbrew. To chęć zmian wynikająca z dużych potrzeb małej skali, które nie są zauważane z pozycji centrum, więc angażują siły lokalne. Są to potrzeby realizowane dzięki własnemu zaangażowaniu, pomysłowości, rozwiązania wypracowywane tu i teraz, tak by pasowały do nas-teraz, by rozwiązywały lokalne problemy, nawet jeśli te problemy występują globalnie, gdyż są to rozwiązania poza regulacjami normatywnymi. To oznacza, że animator i jego „podopieczni” biorą sprawy w swoje ręce, nie czekając, aż zajmie się tym „władza”, czy też instytucje w teorii do tego powołane.

ARAA2013 o potrzebie zmianyAnimacja to przede wszystkim działanie. To oznacza także, że takie działania oddolne unikają formalnych stosunków, hierarchizacji, dominacji. Relacje powinny przebiegać partnersko. Animator to nie wódz, to partner. Relacja partnerska charakteryzuje się jeszcze dwustronnością, odwzajemnieniem. To znaczy, jeśli ja tobie, to i ty mnie. Jeśli ja coś od was otrzymuję, to i sam się z wami podzielę. Zatem animacja nie jest po prostu pomocą, gdyż zakłada uczestnictwo, i to uczestnictwo zarówno animowanych, jak i animujących.

Animować, tzn. umieć zaszczepiać w ludziach twórczy potencjał, tzn. prowadzić ich do twórczych działań. Czy animator to nauczyciel? Powszechne prawo do edukacji nie może przekładać się na powszechne prawo do edukowania. Co daje nam prawo do edukowania innych (w domyśle: pouczania)? Antropolog wzdryga się na samą myśl o tej roli, gdyż jest to dla niego rola podejrzana. Ustanawia bowiem hierarchię, podział na tych, co wiedzą i potrafią, i na tych co nie wiedzą i nie potrafią. W dodatku podział fałszywy, bo nie wiemy co ci, których mamy edukować, w istocie wiedzą, i czym by mogli podzielić się z nami. Demokracja powinna zakładać przepływ w obydwie strony. Dobry animator, to taki, który pokazuje jak coś zrobić, podpowiada i odpowiada na pytania, ale także słucha i sam się uczy o ludziach, z którymi pracuje. Animacja łączy się ze współuczestnictwem, zakłada zniesienie granic między twórcami a odbiorcami kultury.

Animować tzn. „ożywiać” – ale co ożywiać? Umysły? Ciała? Pokłady energii, chęci, zaangażowania, umiejętności, wrażliwości w innych? Jeśli zadaniem antropologii byłoby uwrażliwianie, wyostrzanie krytycznego spojrzenia na kulturę, to zadaniem animacji miałoby być przekazywanie tej wrażliwości tam, gdzie jej brakuje? Antropolożka, która jest we mnie, zauważa, że mężczyźni zazwyczaj pytają: „co dziś jest na obiad?” – stosując formę bezosobową, a pytanie to kierują zazwyczaj do swoich partnerek. Kobiety zaś, jeśli już pytają, to częściej używając sformułowania: „Co dziś zrobiłeś na obiad?”. Czy to znaczy, że kobiety lepiej zdają sobie sprawę z tego, że obiad „się nie robi”, lecz ktoś go przygotowuje, gdyż zazwyczaj na nie spada ten obowiązek? Mężczyźni zaś, rzadziej obarczeni tą czynnością, bardziej są skłonni pomijać ten aspekt, gdyż zazwyczaj występują jako odbiorcy gotowego produktu.

Antropolog zastanawia się nad błahą z pozoru kwestią, dochodzi do kwestii genderowych, do teorii feministycznych, próbując zrozumieć znaczenie ukryte w tych formułach. Animator kultury spotyka się z grupą, w której są mężczyźni i kobiety, i musi zadbać o właściwe samopoczucie przedstawicieli obu płci, wykluczyć możliwość zdominowania przedstawicieli jednej płci przez drugich, zapewnić równy głos, zapanować nad językiem, który może preferować mężczyzn i wykluczać kobiety. Budowanie wrażliwości wymaga konsekwencji i pozostawania przykładem dla tych, którym chcemy ową wrażliwość zaszczepić. I czego jeszcze? Animator animuje, w domyśle: jakichś ludzi. Tymczasem takie założenie jest niebezpieczne. Animator kreuje proces, ale tylko do pewnego miejsca, sam bowiem jest również uczestnikiem wrażliwym na innych, w pewnym sensie zależnym od innych uczestników. Tak naprawdę wszyscy są uczestnikami procesu, choć przypada im różna rola. Ale takie zrównanie też nie może wykluczyć faktu, że to animator jest tym, od którego dany proces się zaczyna. Z uporem stawiam tu znak równości, w obawie przed rozgraniczeniem MY-ONI, gdyż jako antropolożka wiem, co to oznacza i jakie niesie za sobą skutki. Postkolonializm w antropologii pomógł to odkryć i zarzucić.

Jak rozumieć zmianę? Chcemy coś zmienić, tzn. że według nas pewne rzeczy się nie zmieniają albo nie zmieniają się same, trzeba im pomóc… Tymczasem wszystko zmienia się nieustannie, tylko pewne rzeczy są trudno uchwytne i pozostają niezauważalne. Czym więc ma być ta zmiana? Czymś uchwytnym, dobrze widocznym, imponującym? Kto ma prawo wyznaczać kierunek zmian? Kwestie tego, co jest dobre a co złe, co pożyteczne i potrzebne – nie są neutralne, wolne od politycznych (stosunki władzy i dominacji, kwestie języka itp.), kulturowych (np. różnice w postrzeganiu i w potrzebach między płciami) i społecznych konotacji (np. zajmowana pozycja w hierarchii społecznej, przynależność do klasy średniej lub do rodziny na zasiłku). Kolejnym pytaniem jest, czego ma dotyczyć zmiana, na jakim polu się objawiać? Czy to ma być zmiana relacji międzyludzkich? Języka? Systemu wartości? Zniesienia stereotypów? Żeby dokonać zmiany, najpierw trzeba dokonać rozpoznania „stanu wyjściowego” (o ile taki istnieje). Trzeba rozpoznać rzeczywistość i jej uczestników (podmiotów rzeczywistości). Jak wyznaczać zmianę by była czymś wspólnym? Albo: kiedy mamy prawo/możemy sobie pozwolić na pominięcie czyjegoś głosu (czy mamy?) w projektowaniu procesu przemian?

Jednocześnie warto pamiętać, że zmiana to zawsze pewien proces. Jak w takiej sytuacji oceniać zmianę, jej rezultaty? Gdzie ustanawiać jej granicę, jak rozpoznawać ją w nurcie innych zmian rzeczywistości? Inaczej mówiąc, jak badać „naszą” zmianę, w której dokonanie się zaangażowaliśmy (a także pewne środki)? Antropolodzy przekonali się na własnej skórze, co to znaczy badać rzeczywistość i zapomnieć o tym, że rzeczywistość to właśnie proces, który ulega nieustannej zmianie, rzeczywistość, która jest niekończącym się, samotworzącym się dziełem. Nic nie jest ustanowione na zawsze, nie ma nic pewnego. Jak działać w takich warunkach, jak się w tym odnaleźć? Ratunkiem mogą się okazać antropologiczne metody jakościowe, które potrafią oddać ludzkie doświadczenie i w najpełniejszy sposób opisują problemy.

    • Antropolodzy dokonują rozpoznania struktur i relacji panujących w lokalnych społecznościach. Odczytują znaczenia działań, jakie nadają im członkowie danej społeczności.
    • W perspektywie antropologicznej, to Człowiek, a nie abstrakcyjni Oni (społeczeństwo, naród, grupa) jest pełnoprawnym podmiotem przemian. Zmiana rozpatrywana jest z pozycji wpływu na życie jednostek.
    • Przedmiotem badań antropologicznych jest proces a nie sytuacja, gdyż nie istnieją społeczności statyczne i hermetyczne, zmiana jest permanentna i nieunikniona w każdym aspekcie życia społecznego.

*Różne tradycje antropologiczne wykształciły różne określenia na przedstawiciela tejże nauki: w Ameryce narodziła się antropologia kultury, w Wielkiej Brytanii antropologia społeczna, we Francji i Niemczech etnologia, zaś w krajach słowiańskich – etnografia. Niektórzy teoretycy wprowadzają współcześnie hierarchizację określeń: etnograf, etnolog, antropolog, przyznając im różne miejsca w procesie zbierania danych w terenie, ich analizy, oraz tworzenia teorii na podstawie poszczególnych analiz i rozpoznań. Na potrzeby tego tekstu, nie wprowadzam rozróżnienia między antropologiem a etnografem, uznając ich obydwu za praktyków wykorzystujących teorię antropologiczną podczas pracy badawczej „w terenie”.

Anna Chodkowska

Bibliografia:
Geertz C., rdz. Opis gęsty: w poszukiwaniu interpretatywnej teorii kultury, [w:] Interpretacja kultur. Wybrane eseje, Kraków 2005

Artykuł pochodzi z publikacji ARAA wydanej w ramach projektu Akademia Rozwoju Animacyjnej Aktywności – ARAA 2013. Bezpłatną publikację można pobrać tutaj.
logotypy_araa_wszytkie
AKADEMIA ROZWOJU ANIMACYJNEJ AKTYWNOŚCI – ARAA 2013
Projekt realizowany przez Stowarzyszenie „Pracownia Etnograficzna” im. Witolda Dynowskiego.
Partnerem projektu jest Instytut Etnologii i Antropologii Kulturowej UW.
Patronat medialny nad projektem objął portal internetowy Platforma Kultury.
Honorowy patronat nad projektem objął Marszałek Woj. Mazowieckiego Pan Adam Struzik.
Projekt dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego.
Projekt współfinansuje m.st. Warszawa.