Polki w Macedonii

Danuta, dyrektorka Biblioteki w Koczani

Danuta, dyrektorka Biblioteki w Koczani

Polki, które obecnie mieszkają w Macedonii, można podzielić na dwie grupy. Pierwsza to kobiety, które przyjechały do tego kraju jeszcze za czasów istnienia Jugosławii i jej prosperity, druga to kobiety, które mieszkają w niej od kilku lat.

W pierwszym przypadku Polki, które żyją w Macedonii od kilkunastu bądź kilkudziesięciu lat, mimo że ich życie w obcym kraju jest raczej udane pod względem zawodowym i prywatnym, nadal odczuwają bardzo silną więź z Polską. Lata emigracji nie zatarły w nich pamięci o kraju, a w życiu codziennym starają się tę pamięć kultywować i zaszczepiać w swoich rodzinach. Objawia się to podwójnym obchodzeniem świąt religijnych, uczeniem języka polskiego dzieci i wnuków. Istotnym czynnikiem spajającym tę grupę są spotkania towarzyskie, w domach, po mszy w kościele, czy nawet w miejscach pracy. Podczas takich spotkań nie tylko jest okazja, by porozmawiać w języku polskim o zwykłych, codziennych problemach, ale często rodzą się różne pomysły. W takich okolicznościach zrodziła się między innymi idea utworzenia pierwszej organizacji polonijnej – Towarzystwa Przyjaźni Polsko–Macedońskiej.

W przypadku Polek, które mieszkają w Macedonii od kilku lat, kontakt z Polską nie jest aż tak istotny. Utrzymują go głównie ze względu na pozostawione w niej rodziny i przyjaciół. Nie czują też specjalnej więzi i potrzeby kontaktu z Polkami mieszkającymi w Macedonii od lat. Ich stosunek do miejsca pochodzenia i zamieszkania jest bliższy stosunkowi dzieci z małżeństw polsko‑macedońskich, czyli raczej swobodny.

Justyna, dyrektorka ośrodka dla niepełnosprawnych w Bansko

Justyna, dyrektorka ośrodka dla niepełnosprawnych w Bansko

Z wypowiedzi wielu kobiet, które znalazły się w Macedonii, a wcześniej w Jugosławii, wynika, że ważnym czynnikiem sprawiającym, że poczuły się tu jak u siebie, było znalezienie pracy. Przez pewien czas obowiązywał dekret Josifa Broz Tity, nakazujący zatrudnić wszystkie osoby mające wyższe wykształcenie. Kobiety, które szybko znalazły pracę, prędzej się aklimatyzowały. Podkreślały też, jak ważny był dla nich kontakt ze współpracownikami.

Polki są aktywne zawodowo, pracują w różnych zawodach, wiele na dość prestiżowych stanowiskach: jest dyrektorka biblioteki miejskiej, dyrektorka ośrodka dla niepełnosprawnych, tłumaczka przysięgła, zastępczymi przełożonej w Klinice Ortopedycznej, realizatorka dźwięku i twórczyni wielu słuchowisk w Macedońskim Radiu, jedna zajmuje się projektowaniem mody, inna pracuje na uczelni pedagogicznej w Bitoli i stara się obronić doktorat, kolejna pracuje w przedszkolu. Kobiety pracują także w innych zawodach: jako tapicerka, właścicielka firmy szyjącej firanki. Są działaczkami w stowarzyszeniach polonijnych, wychowują dzieci, wnuki i wciąż snują plany na przyszłość.

Jest wiele rzeczy, które te kobiety łączą. Przede wszystkim, większość z nich tęskni za Polską. Niektóre odwiedzają ojczyznę, inne nie mogą sobie na to pozwolić ze względu na stan zdrowia lub brak możliwości finansowych. Większość nie żałuje decyzji o wyjeździe, choć zdarzają się opinie, że kiedy wyjeżdżały z Polski, sytuacja tam była gorsza, teraz zaś jest znacznie lepsza, a życie w Polsce jest łatwiejsze.

Czymś, do czego trudno się niektórym do dziś przyzwyczaić, jest specyficzny – jak to określają – mentalitet, czyli po prostu inna kultura, zasady zachowania, normy.

Małgorzata Czyżewska, Magdalena Turkowska

Artykuł pochodzi z wystawy Polskie ślady w Macedonii, będącej uzupełnieniem historii zebranych na stronie www.polacywmacedonii.net.

Projekt zrealizowany przez Stowarzyszenie Pracownia Etnograficzna im. Witolda Dynowskiego. Projekt finansowany ze środków finansowych otrzymanych od Ministerstwa Spraw Zagranicznych w ramach konkursu na realizację zadania „Współpraca z Polonią i Polakami za granicą”.