Wielokulturowość w skansenach

Nowogord_009_ChalupazLysych_5-800

Przykład budownictwa o konstrukcji zrębowej. Nowogród, Skansen Kurpiowski; fot. A. Wolszczak/ www.skanseny.net

Najbardziej intensywny okres powstawania i rozwoju polskich muzeów na wolnym powietrzu przypadał na lata 60-te, 70-te i pierwszą połowę lat 80-tych. W założeniach prezentowały one przede wszystkim obiekty drewnianej architektury przed-industrialnej, czyli powstałe w okresie przedwojennym, które jednocześnie pochodziły terenów w granicach Polski powojennej. Są więc to obiekty zarówno z terenów, które przed wojną były w granicach Polski, które zamieszkiwane były przez różne grupy etniczne, etnograficzne, narodowościowe i religijne, jak i te, które leżały m.in. na terenach niemieckich. Te ostatnie są szczególnie interesujące, bo, to co w tamtym czasie było istotne z perspektywy polityki państwowej, to prezentowanie chłopskiego rodowodu Polaków. A w przypadku muzeów z terenów poniemieckich miały one także udowodnić słowiański rodowód tych ziem. Jak było i jak jest obecnie?

Mówi pracownik jednego z takich muzeów, o czasach, gdy je zakładano:

Czy brano pod uwagę zabytki kultury niemieckiej. Wprost nie. W uchwale padały słowa o słowiańskim rodowodzie. Słowa „niemiecki” chyba tam nie pamiętam. Nie po to Muzeum powoływano, aby koncentrować się na tych czasach, na kulturze niemieckiej. Chociaż te wszystkie zabytki, które w muzeum się znalazły to są z tych czasów, kiedy ten obszar należał do państwa niemieckiego.

Nadole_006_chatarybackaokno-800

Przykład budownictwa o konstrukcji ryglowej. Nadole, Zagroda Gburska; fot. A. Czyżewska/ www.skanseny.net

Jak napisano, tak i uczyniono. Według relacji wszystkie budynki, które początkowo przenoszono miały konstrukcję zrębową, co utożsamiano z najstarszym typem zabudowy – śladami słowiańskimi.

Nie było mowy na przykład w tych pierwszych zestawieniach o budynkach ryglowych. Budynkach ryglowych, które są przykładami takiego budownictwa zachodnioeuropejskiego, które tutaj rozwinęło się w XVIII i XIX wieku,

a które utożsamiano z kulturą niemiecką. W obszarze zainteresowań muzealników znalazły się one dopiero w latach 80. XX wieku, czyli już w schyłkowym okresie PRLu.

Dziś stosunek do poniemieckiej spuścizny się zmienia. Oto cytat z innego muzeum z „ziem zachodnich”:

Muzeum prezentuje kulturę regionu. Specyfika tego krajobrazu tutaj jest wyjątkowa. To, czym przede wszystkim zajmuje się muzeum i co gromadzi, to są artefakty materialne: od obiektów architektury, po obiekty związane z wyposażeniem. Ta ekspozycja jest w trakcie tworzenia i dotyczy bardzo zróżnicowanego dziedzictwa – dziedzictwa mieszkańców. Ale są to zarówno byli mieszkańcy, których tutaj już nie ma, i ci, którzy napłynęli po II wojnie światowej. Mogliśmy badać, czyli przeprowadzać wywiady, zarówno z tymi pokoleniami pierwszych osadników, ale też z tymi, którzy tutaj mieszkali przed wojną, a dziś mieszkają za granicą, ponieważ mamy z nimi kontakty.

Olsztynek (61)-800

Przykład budownictwa o konstrukcji ryglowej. Muzeum Budownictwa Ludowego w Olsztynku; fot. K. Kotowska/ www.skanseny.net

Te cytaty pokazują, że obecnie poniemiecka spuścizna została zaakceptowana. Ciekawy jest także przykład muzeum z Olsztynka, a które w tym roku obchodzi 100-tne urodziny. Założone w Królewcu w Prusach prezentowało obiekty z kilku różnych części Prus Wschodnich. W 1938 roku zostało przeniesione do Olsztynka, który również leżał w graniach Pruskich. Po wojnie, gdy Olsztynek znalazł się w granicach Polski – muzeum kontynuowało swoją pracę powiększając swoje zbiory o kolejne obiekty z tego terenu.

W ostatnich latach podobnie dzieje się w innych muzeach. Obiektów dokumentujących niemieckie czy też protestanckie osadnictwo przybywa. W Nowym Sączu powstała część poświęcona kolonistom niemieckim, którzy osiedlili się tam w XVIII wieku, a w czasie II wojnie musieli wyjechać. Z kolei nowo powstałe muzeum w Swołowie na Pomorzu – prezentuje architekturę z końca XIX i początku XX wieku z Pomorza Środkowego – gdy były to tereny niemieckie zamieszkałe w większości przez ewangelików, którzy w 1945 roku wyjechali. Jednocześnie muzeum uwzględnia powojenne osadnictwo polskie z różnych części kraju, które pojawiło się po 1945 roku.

Gdy myślimy o wielokulturowości w polskich muzeach to właśnie skanseny na tzw. „ziemiach zachodnich” są jednym z tych wątków, którym warto się przyjrzeć. Pokazują, jak w przeszłości przyjezdni dokumentowali i opisywali tych, którzy wyjechali. Ale też, współcześnie w jaki sposób etnografowie dostrzegają zarówno złożoność, jak i specyficzne bogactwo tego lokalnego dziedzictwa – nakładanie się historii i kultury jednej grupy na historię i kulturę drugiej. Że w tych poniemieckich domach kultywowane były tradycje ukraińskie czy bukowińskie, że na tych łóżkach kładziono kapę haftowaną we wzory z Polesia. Jak muzea to pokazują, jak o tym mówią, i jakie działania animują wokół takich tematów. Ale to już temat na zupełnie inny tekst.

Anna Czyżewska

Tekst powstał w ramach projektu „Skanseny w sieci” realizowanego w 2013 roku dzięki dofinansowaniu ze środków Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego.