Na Jazdowie jeszcze lato

jazdow_02_kolektyw_gesiaskorka

fot. Kolektyw Gęsia Skórka/ www.gesiaskorka.com

Rzeczywistość lubi zaskakiwać. Ubiegłej zimy, kiedy narodził się pomysł projektu dokumentującego historię warszawskich domków fińskich – Domki fińskie – Pamięć osobista, historia, współczesność – wydawało się, że kolonia drewnianych chatek na Jazdowie czasy świetności ma już za sobą. W grudniu rozebrano cztery z dwudziestu kilku domków, a mieszkańcy pozostałych zostali wezwani do składania podań o zamianę mieszkań i wyprowadzki. W mediach i na forach internetowych zawrzało: pisano o unikalnym charakterze Jazdowa – jednego z magicznych miejsc Warszawy, oazy zieleni w centrum miasta, ale nie brakowało i głosów entuzjastów wyburzania fińskich domków. Najważniejszy argument tej frakcji był taki: to miejsce służy tylko garstce ludzi, którzy w nim mieszkają.

jazdow_03_kolektyw_gesiaskorka

fot. Kolektyw Gęsia Skórka/ www.gesiaskorka.com

Wiosną ruszaliśmy na Jazdów z myślą, że historia tego pierwszego osiedla mieszkaniowego powojennej Warszawy właśnie dobiega końca. Liczyliśmy na mieszkańców: ich dobrą pamięć i przede wszystkim chęć podzielenia się tym wszystkim, co w tej pamięci zostało zapisane przez kilkadziesiąt lat trwania osiedla. Spodziewaliśmy się jakiegoś (raczej smutnego) finału, rozgrywającego się na naszych oczach, po cichu gratulując sobie, że zdążyliśmy w ostatniej chwili: przyjść, zastać, porozmawiać, sfotografować, ocalić od zapomnienia. Nie spodziewaliśmy się być świadkami zupełnie nowego rozdziału historii domków z Finlandii.

jazdow_01

Ogród na pTak przy domku współdzielonym przez Stowarzyszenie Ptaki Polskie i Kolektyw Sie-Je w mieście. fot. Daniel Kunecki

Z początkiem lata siedem opuszczonych domków dostało nowe życie dzięki inicjatywie Otwarty Jazdów. Ich nowymi gospodarzami zostali członkowie kilkunastu warszawskich organizacji pozarządowych. Organizują wystawy, koncerty, pokazy filmów, warsztaty, uprawiają warzywa i owoce, a co najważniejsze zapraszają do udziału wszystkich chętnych warszawiaków i warszawianki. Znowu, po przeszło sześćdziesięciu latach, skromne domki fińskie z Jazdowa jako pierwsze w Warszawie wypełniają pewną lukę: tak jak kiedyś były odpowiedzią na głód mieszkań, tak dziś są przestrzenią prekursorskich działań społecznych. A wszystko to z tzw. inicjatywy oddolnej. Jazdów nie jest już przestrzenią tylko dla mieszkańców.

Choć za oknem już jesiennie na Jazdowie jeszcze lato: w Pracowni Letniej ślimaki mają się dobrze, w Ogrodzie na pTak wiesza się zrobione tu budki, zbiera się owoce, robi przetwory… Gościnne, otwarte domki z ogródkami zapraszają, żeby wpaść, popatrzeć, posłuchać, porozmawiać, nauczyć się czegoś, wymienić myśli albo rzeczy. Tak będzie na pewno do końca września. A potem? Staramy się stanąć na wysokości zadania: opowiadać całą historię, także tę, która rozgrywa się na naszych oczach, choć to trudne, bo brak jeszcze dystansu, bo z bardzo bliska widać niewyraźnie. Mamy nadzieję, ze to jeszcze nie koniec.

Małgorzata Kunecka

Tekst powstał w ramach projektu „Domki fińskie – Pamięć osobista, historia, współczesność” realizowanego w 2013 dzięki dofinansowaniu ze środków Urzędu m.st. Warszawa.